Studio Tatuażu Artystycznego
Maciej Gulak
Studio Tatuażu Artystycznego
Breakin' Ink
Tyczyn (koło Rzeszowa)
ul. Kopernika 3
+48 608 764 510

Coś o nas ;)

Gejsza-w-urzędzie1

LUDZIE Z PASJĄ. Do studia zagląda coraz więcej 50- i 60-latków. Wreszcie mają odwagę spełnić swoje marzenia.

– Podkarpacie się zmienia, jego mieszkańcy stają się coraz bardziej tolerancyjni. Jeśli tatuaż im się nie podoba, to go nie krytykują. A to już bardzo dużo – podkreśla Maciej Gulak, jeden z najbardziej rozpoznawalnych tatuatorów w regionie.

Gulaka można było spotkać ostatnio w Warszawie, na największym w Polsce festiwalu tatuażu (ponad 200 artystów z kilkunastu krajów). Wcześniej wziął udział w gigantycznym konwencie w Londynie, świat stoi dla niego otworem, ale wyjeżdżać z Tyczyna – gdzie pracuje i skąd pochodzi – nie zamierza.

Nastawienie się zmienia
– Lubię ten swojski klimat. Wszędzie blisko, wokół sami znajomi, a z okna mojego studia widzę górki, a nie blokowiska – tłumaczy Maciej. – Wykonuję specyficzny zawód, ale nawet tutaj, w maleńkim podkarpackim miasteczku, od nikogo nie usłyszałem, że to co robię jest brzydkie. Nastawienie ludzi się zmienia, jestem tym pozytywnie zaskoczony. Od początku zależało mi, aby tatuaż nie kojarzył się z bandziorami. I to się udaje. Dziś rozmawiamy o uznanej formie sztuki – nie ma wątpliwości.

Na temat tolerancji wiele powiedzieć może Agnieszka Gulak, manager studia i żona Macieja, dumna posiadaczka postaci gejszy zajmującej całe plecy. – Trzy i pół roku temu, gdy urodził się nasz syn, mogłam usłyszeć na ulicy, że wyrodna ze mnie matka. Teraz stojąc na przystanku, ludzie odsuwają się, ale w taki sposób, by oglądać mój tatuaż. Jeszcze boją się podejść i porozmawiać, lecz postęp jest widoczny – uśmiecha się krucha dziewczyna, która – uwaga! – pracuje również w Urzędzie Miejskim w Tyczynie. – Tam już od dawna nie wzbudzam sensacji. Dla moich współpracowników liczą się kompetencje i moja osobowość – podkreśla Agnieszka.

Tatuuje ją wyłącznie Maciek, który niedawno zaczął ozdabiać jej rękę. Wzór będzie się ciągnął od ramienia do nadgarstka. Motyw: japońskie animacje, bo Agnieszka zafascynowana jest kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni.

Święty Mikołaj z tatuażami
Mimo, że ludziom wciąż brakuje edukacji na temat tatuażu, do studia zagląda coraz więcej świadomych klientów. Wiedzą czego chcą i dlaczego. Ale wpadki wciąż się zdarzają. Są pochodną mody opierającej się na kiczowatych wzorach i motywach, często spotykanych u celebrytów. – Znajomy ma wytatuowane litery chińskiego alfabetu. Dopiero kelner-Azjata w restauracji uświadomił mu, że ten napis to bełkot, a nie żadna życiowa mądrość – Gulak z politowaniem kiwa głową.

Zdarza się, że odmawia wykonania tatuażu. – Gdy klient mówi, że chce tatuaż, lecz nie wie jaki. Albo podoba mu się wzór, który widział w telewizji – wtedy proszę, by przyszedł za pół roku. Nad tatuażem trzeba się poważnie zastanowić, w kąpieli nie zejdzie. Dlatego wychodzę z założenia, że lepiej stracić pieniądze, ale zyskać trochę szacunku – prezentuje swoją filozofię.

Gulak jest przekonany, że już niebawem tatuaż będzie powszechnie akceptowany. – Jest widoczny w mediach, reklamie i szeroko pojętym show biznesie. Ba, powstała nawet bajka o świętym Mikołaju, który posiada tatuaże – śmieje się Maciek, który spotyka u siebie ludzi z każdego środowiska. – Tatuują się prezesi i szefowie poważnych firm, ostatnio zaś studio szturmują 50-, 60-latkowie. Wychodzą szczęśliwi. Mówią, że zawsze chcieli to zrobić, tylko nie mieli odwagi.

Tomasz Czarnota, Tomasz Szeliga

http://supernowosci24.pl/gejsza-w-urzedzie